"Muzyka to moje życie" - często napotykam tę frazę. Chociaż kocham muzykę, zawsze odnosiłem się do niej sceptycznie. Osobiście nigdy nie chciałbym, żeby moje życie było poświęcone jednej, konkretnej rzeczy. Jednak zostałem oczarowany. Zakochałem się w nutach i tabulaturach, riffach i solówkach, moim pianinie i mojej gitarze. Ale patrząc na to teraz, sądzę, że "poświęcić się muzyce" to spora generalizacja. Bo Muzyka to wielki i różnorodny świat, który nigdy nie zostanie odkryty. Muzykę można tworzyć, odtworzyć, przetworzyć. Zagrać, odegrać, wygrać. Posłuchać, opowiedzieć, zaśpiewać, wykrzyczeć. Za każdym razem, kiedy słyszę muzykę, słyszę coś innego. Inne uczucie, inny zapach, inny smak. Ale zawsze brzmienie jest ulgą. Obcowanie z dźwiękiem jest jak spacerowanie po wielkim, kolorowym świecie rozciągniętym między równinami R&B a górami heavy metalu. Bez tego alternatywnego, drżącego świata życie nie miałoby sensu. Przejdziecie się ze mną? Weźcie ze sobą swoje ulubione piosenki i instrumenty, nie ważne czy wolicie Bacha czy Beatlesów, Chopina czy Cranberries, i tak dalej.
Od przyszłego tygodnia na blogu - muzyczne abecadło. Czytajcie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz