A więc zaczynam. Co zapoczątkowało tego bloga... cóż. Od dawna chciałem opowiadać o muzyce i jej wpływie na moje życie. Bo życie jest muzyką. Długą symfonią pełną molowych i durowych tonów. Zaczynam pisać, gdy moja symfonia wysokimi dźwiękami gra tony wesołe, ale podkład jest depresyjny. Jak wiadomo, nie brzmi to zbyt dobrze. Chcę opowiadać o tym, jak zapisuję moją partyturę dźwiękami skocznymi i wesołymi.
Cdn.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz